Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji

34.229.24.100 - ec2-34-229-24-100.compute-1.amazonaws.com - On-Line: 5
Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
2013-06-18

WROCŁAW. Wały nad Odrą mogłyby być rowerostradą. Zmarnowana szansa

Jak wszyscy wiedzą, we Wrocławiu brakuje myślenia o drogach dla rowerów nie jak o ścieżkach spacerowych na weekend, ale jak o korytarzach transportowych.

Gazeta Wyborcza bardzo dokładnie opisała problemy południowej części miasta. Brak jest także jakiejkolwiek możliwości bezpiecznego i legalnego przejazdu na rowerze z Różanki do centrum. Aby tu coś zmienić, trzeba coś odebrać innym uczestnikom ruchu, no i zaangażować pieniądze na remonty.

Ja proponuje jednak przejażdżkę po wałach wzdłuż Odry z Biskupina na Osobowice lub z pl. Grunwaldzkiego na Rynek, by uświadomić sobie, jak niewyobrażalny potencjał transportowy Odry jest we Wrocławiu marnowany. Zmiany zaś nie wymagają likwidacji parkingów, wyłączania pasów drogowych ani przebudowy chodników. Potrzebna jest tylko przemyślana koncepcja.

Regularnie jeździłem z okolic mostu Szczytnickiego, jak i z Kuźników na Karłowice oraz do centrum i wiem, że rowerowy ruch na wałach od kwietnia do października odbywa się tam jak na autostradzie. Nad Odrą nie ma konfliktu interesów z kierowcami, miejsca jest tyle, ze można by po cztery pasy powydzielać, a tam są w większości polne drogi, utwardzone tylko lokalnie.

Największy problem to jednak mosty

Nowiutki most Pokoju jest jak szlaban dla rowerzystów. Zamiast zaprojektować przejście dla pieszych i rowerów na wysokości wałów, ktoś zdecydował o oddaleniu go aż do przystanków i chyba nie przypadkiem, bo po obu stronach mostu jest podobnie. Wystarczyłoby jednak utwardzić drogę dla rowerów pod mostem, by rozwiązać problem pokonania mostu. Po stronie południowej jest tam kanał odpływowy, po którym ja przechodzę z moim rowerem, ale moja dziewczyna się boi, że spadnie.

Po stronie północnej brak jest w ogóle dalszej drogi wałami w kierunku Karłowic. Za to można przynajmniej przekroczyć rzekę po tym moście, legalnie jadąc na rowerze, co we Wrocławiu jest wyjątkiem.

Podobne problemy pojawiają się na każdym następnym moście. Mosty Trzebnickie jakoś można przejechać po stronie południowej pod mostem, ale po stronie północnej już trzeba iść górą, przez wąskie przejście dla pieszych, bo u dołu ogrodzone jest nie wiem po co jakieś kondominium urzędnicze! Na dziurawą ścieżkę tylko w jednym kierunku do mostu Pomorskiego złego słowa nie powiem, bo ona istnieje. Za to zarówno przeprawa przez most Pomorski, jak i przekroczenie jezdni jest znów w tym miejscu niemożliwe. O dziwo, pod mostem miejsca na to nie brakuje.

Na drugim biegunie mostu problemy są te same. Od mostu Pomorskiego ciągnie się ścieżka, która można przejechać aż pod most Milenijny, tyle że wał, który mógłby być rowerową autostradą, również jest jakości drogi polnej. Po co droga w tym miejscu? Prowadzi ona ogromne masy ludzi na Cmentarz Osobowicki, może prowadzić również do stadionu.

W centrum miasta wały nie stanowią również żadnego szlaku transportowego. Nie da się przejechać ani południowym, ani północnym brzegiem od mostu Grunwaldzkiego do pl. Jana Pawła II.

Kuriozalne jest zamykanie Wyspy Słodowej

przy jednoczesnej deklaracji magistratu, że widzi tam szlak transportowy. Zresztą zapewne na uzasadnieniu tym szlakiem opierało się finansowanie z UE przebudowy kładek wiodących na wyspę.

A na dworcach nic

Przejawem braku postrzegania sieci komunikacji jako całości są dworce PKP. Do tego konsekwentnie, i przez miasto, i przez kolejarzy. Brak jest jakichkolwiek ścieżek rowerowych w okolicach Dworca Głównego, jak również wszystkich innych dworców i stacji. Również znalezienie stojaka, choćby nawet przepełnionego, graniczy z cudem. Oczywiście żaden mieszkaniec by tam roweru nie pozostawił, ale miasto się tym również nie przejmuje. Woli chronić Wyspę Słodową przed ludźmi, niż rowery na dworcu przed złodziejami.

Na pocieszenie można dodać, że komunikacja miejska też nie jest skomunikowana z dworcami. Za to samochodem można dojechać i zaparkować wszędzie bez najmniejszych problemów. Wiem, bo wszystkie te metody wypróbowałem.

Kto myśli o śniegu latem?

Ostatnia sprawa, o której w lecie nikt o tym nie myśli, to śnieg (nie, rower nie rozpuszcza się na śniegu i można nim jeździć). W zimie miasto zakłada, że ścieżki dla rowerów i tak odśnieżą się same - na wiosnę. A to właśnie zimą rower na drodze, jak i na chodniku stanowi największe utrapienie dla wszystkich oraz wręcz zagrożenie życia.

Jak to jest bez auta w Rynku?

Kuriozum na skalę światową stanowi Rynek: nie ma jak, nie ma gdzie, nie ma po co i oczywiście nie wolno! Dojechać można tylko z dwóch stron, drogami nieskomunikowanymi rowerowo. Tu wprowadzić zmiany można bardzo łatwo i za darmo. Zacząłbym od cofnięcia, choćby na miesiąc, zezwolenia na wjazd jakimkolwiek samochodem osobowym: wszelkim pojazdom nietowarowym i niemundurowym. Zapewne wystarczyłoby to, żeby od razu Kasztelanowie Wrocławscy zrozumieli problemy wszystkich: mieszkańców, pasażerów, rowerzystów i kierowców. Z pewnością poprawiłoby się przynajmniej jednej z tych grup.

Marek Zarzycki


2019-07-22T08:17:36Z   2019-07-22CEST10:17:36+0200    Hubert Waguła - Ireneusz Hyra - Wszelkie prawa zastrzeżone © EKK 1997-2019™  Facebook