Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji

34.238.189.171 - ec2-34-238-189-171.compute-1.amazonaws.com - On-Line: 10
Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
2013-06-11

KRAKÓW. Kto jest bez winy, czyli o łapankach na rowerzystów

- Wiem, że czytający to kierowcy prychną: skoro zachciało ci się jeździć po mieście, nie narzekaj na to, że musisz przestrzegać przepisów, i nie oskarżaj wszystkich kierowców za wykroczenia kilku idiotów. Proszę, żeby ci kierowcy zrobili teraz szybki rachunek sumienia i przypomnieli sobie, czy zawsze przestrzegają nawet najbardziej durnych przepisów - list rowerzystki

Od kilku lat dojeżdżam na rowerze do pracy niezależnie od pory roku i pogody. Od kilkunastu mam prawo jazdy, dzięki któremu przejechałam pół Europy, nie zdobywając nawet mandatu za nieprawidłowe parkowanie. Znając sytuację na ulicach z obu perspektyw, wykazuję naprawdę wiele zrozumienia dla różnych użytkowników dróg i jestem jednym z tych rowerzystów, którzy jeżdżą naprawdę przepisowo. Świecę jak choinka, sygnalizuję wszystkie manewry, nie rozjeżdżam pieszych na Plantach, a chodnikami jeżdżę tylko wtedy, gdy jest to dozwolone.

Jak dostałam mandat

W ciągu całego życia dostałam jeden mandat, w trakcie łapanki pod Filharmonią. Ten jeden raz przejechałam rowerem przez pasy. Przedtem zatrzymałam się, upewniłam, czy nic nie jedzie, wokół nie było ani jednego pieszego, a te 20 metrów pokonałam ostrożnie, z prędkością pieszej staruszki. Mimo to moje zachowanie zostało uznane za zagrażające bezpieczeństwu publicznemu i ukarane mandatem. Od tego czasu zsiadam z roweru przed każdym przejściem, np. na Plantach, i czuję się jak idiotka. Dlaczego?

SM urządza kolejne łapanki, np. przy pętli na Cichym Kąciku, więc zamiast przejechać bezpiecznie chodnikiem odcinek pomiędzy ścieżką wzdłuż Piastowskiej a Błoniami, jadę ulicą i za każdym razem jestem wyprzedzana przez kilka aut, ignorujących podwójną ciągłą. Ale SM ma zlecenie na rowerzystów, a nie kierowców, więc tego "nie widzi". Codziennie korzystam ze "strefy uspokojonego ruchu" przy ul. Kałuży, gdzie znów jestem wyprzedzana na pełnym gazie, mimo podwójnej ciągłej. To samo jest na ul. Szlak, na ul. Karmelickiej (tam szczególnie dobrze wyprzedza się na przejściach dla pieszych), na Reymonta codziennie dokumentuję auta parkujące na ścieżce. Mogłabym wymieniać dalej.

Szybki rachunek sumienia

Wiem, że czytający to kierowcy prychną: skoro zachciało ci się jeździć po mieście, nie narzekaj na to, że musisz przestrzegać przepisów i nie oskarżaj wszystkich kierowców za wykroczenia kilku idiotów. Proszę, żeby ci kierowcy zrobili teraz szybki rachunek sumienia i przypomnieli sobie, czy zawsze przestrzegają nawet najbardziej durnych przepisów. I niech teraz wyobrażą sobie, że przy skrzyżowaniach stają patrole SM i wlepiają mandaty każdemu kierowcy, który nie zatrzyma się przed zieloną strzałką. Albo kontrolują zaparkowane samochody, zakładając blokadę każdemu, kto zostawił 147 zamiast 150 cm wolnego chodnika, a fotoradary mają tolerancję nie 10, lecz 0 km/godz. Albo że zaczynam jeździć z kamerką-czołówką i zgłaszam na policję każdego, kto na pustej ulicy wyprzedzi mnie pomimo podwójnej ciągłej.

Nielegalne, ale nie niebezpieczne

Więc teraz już wiecie, jak się czuje rowerzysta ukarany za przejazd przez puste pasy pod Filharmonią. Kto jest bez winy, niech pierwszy rzuci oskarżenie wobec rowerzystów, dzięki którym SM nabija sobie statystyki, chwaląc się, ilu cichych morderców na dwóch kółkach ukarała w tym sezonie.

W ramach nalotów na rowerzystów karze się zachowania, które są nielegalne, ale nie są niebezpieczne. Gdyby tę samą strategię stosowano konsekwentnie wobec kierowców, jestem pewna, że nie skończyłoby się na kilku listach do GW.

Miejska Rowerzystka


2019-08-23T08:55:14Z   2019-08-23CEST10:55:14+0200    Hubert Waguła - Ireneusz Hyra - Wszelkie prawa zastrzeżone © EKK 1997-2019™  Facebook