Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji

34.229.24.100 - ec2-34-229-24-100.compute-1.amazonaws.com - On-Line: 4
Encyklopedia Krakowskiej Komunikacji
2013-06-17

KRAKÓW. A może wprowadzić opłaty dla rowerzystów?

Czy np. opłata 5 PLN/mc byłaby dużą ofiarą od rowerzystów za korzystanie z dróg miejskich? Jeżeli policzyć samych tylko uczestników przejazdu rowerowego przez miasto w miniony weekend (który zresztą sparaliżował nie tylko ruch samochodowy, ale i pieszy na Kazimierzu), rocznie do kasy miasta wpłynęłoby 210 tysięcy zł - proponuje Czytelnik, pan Michał - rowerzysta i kierowca.

Roweru jako środka transportu zacząłem używać ponad 15 lat temu, w czasach kiedy o ścieżkach rowerowych w Krakowie nikt nie słyszał. Jakieś dziesięć lat temu zakupiłem również pierwszy w życiu samochód. Mogę chyba więc spojrzeć na konflikt między rowerzystami a kierowcami z dwóch stron.

Pierwszy i podstawowy problem, jaki widzę, jest taki, że rowerzyści bardzo dużo mówią o swoich prawach, natomiast nikt z nich nawet nie zająknął się na temat swoich obowiązków. Uczestników ruchu drogowego jest wielu i każdy oprócz dbania o siebie powinien respektować prawa pozostałych uczestników tego zdarzenia. Przeraża mnie krótkowzroczność niektórych użytkowników dwóch kółek. Żądają od miasta 10 mln zł na rozbudowę ścieżek, żądają, jak to ładnie nazwali, "uspokojenia" ruchu, wydzielonych ścieżek i dodatkowych praw. Ale nie słyszałem nigdy, żeby rowerzysta chciał się np. dołożyć do budowy ścieżki rowerowej.

Opłata za korzystanie z dróg

Czy np. opłata 5 PLN/mc byłaby dużą ofiarą od rowerzystów za korzystanie z dróg miejskich? Jeżeli policzyć samych tylko uczestników przejazdu rowerowego przez miasto w miniony weekend (który zresztą sparaliżował nie tylko ruch samochodowy, ale i pieszy na Kazimierzu), rocznie do kasy miasta wpłynęłoby 210 tys. zł. Jeżeli wziąć pod uwagę wszystkich krakowskich rowerzystów - w rok mamy milion złotych, za które można zbudować kawał infrastruktury rowerowej.

Z racji lokalizacji pracy często jeżdżę rowerem w okolicach Starego Miasta i Rynku. Wystarczy drobna mżawka, żeby rowerzyści znikali z ulic jak kamfora, za to zdecydowanie przybywa na ulicach samochodów. W naszym kraju ilość dni słonecznych jest zdecydowanie mniejsza niż deszczowych. "Uspokojenie ruchu" polegające na zwężeniu ulic i zabraniu pasów ruchu z przeznaczeniem na rowery w nawet lekko pochmurne dni stworzy komunikacyjny koszmar (jakby już teraz nie było źle). Nie wspomnę nawet, że przy zwężeniu jezdni przejazd pojazdu uprzywilejowanego (karetki) stanie się po prostu niemożliwy.

Dziś w przypadku zdarzenia drogowego rowerzysta odpowiada wyłącznie z tytułu KC. Kierowca (pomijając baranów wkurzających swoją jazdą nie tylko rowerzystów, ale i innych kierowców) szkoli się, zanim zostanie wypuszczony na ulicę, podlega pod przepisy PORD, musi posiadać polisę i sprawny, oświetlony pojazd. Rowerzysta nie musi niczego - nie musi znać zasad ruchu drogowego, nie musi mieć sprawnego roweru, o takich drobiazgach jak oświetlenie po zmroku już nawet nie będę wspominał, połowy rowerzystów na drogach po prostu nie widać. A co powiedzieć o rowerzystach jeżdżących ze słuchawkami na uszach?

Prawa, ale i obowiązki

Jeżeli rowerzyści chcą mieć prawa do jazdy ulicami, powinni znać też obowiązki z tego wynikające. A może wrócić do kwestii opłat z tego tytułu? Czy 5 zł/mc na fundusz ubezpieczeniowy dla rowerzystów to byłoby dużo? A może spróbować wprowadzić rejestrację roweru, który będzie miał jeździć po ulicach? Nie sądzę, żeby formalności kosztowały więcej niż 50 zł, łącznie ze sprawdzeniem wyposażenia, np. świateł oraz znajomości zasad ruchu drogowego. Sądzę, że mogłoby to rozwiązać wiele problemów. Dziś w przypadku kolizji rowerzysty z kierowcą czy pieszym rowerzysta jest praktycznie bezkarny, a w przypadku ucieczki z miejsca zdarzenia - nie do zidentyfikowania.

A problem jest już poważny - w ponad 40 proc. przypadków kolizji, w których uczestnikiem był rowerzysta, sprawcą był właśnie on. Jeżeli odniesiemy to do liczby kierowców i pieszych w stosunku do rowerzystów, okazuje się, że zdecydowanie większy odsetek rowerzystów ma problem z poruszaniem się po drodze, powodując wypadki.

Notatki z wyprawy do Niemiec i Holandii

Głosuję wszystkimi kończynami za wydzielonymi ścieżkami dla rowerzystów. Rowerzyści lubią powoływać się na rozwiązania z innych krajów. Pozwolę sobie więc napisać, co ja zauważyłem podczas ubiegłorocznej wyprawy do Niemiec i Holandii:

- przede wszystkim w obu tych krajach rowerzyści nie każą się traktować jak święte krowy. Poza Amsterdamem, który jest miastem pieszych uciekających przed agresywnymi rowerzystami, wszędzie rowerzyści jeżdżą z zachowaniem praw pozostałych uczestników dróg, nie przejeżdżają na pasach, nie wjeżdżają na skrzyżowanie na czerwonych światłach, czekają na zmianę, nie zjeżdżają z ulicy/ścieżki na chodnik, aby objechać czerwone światło i nie widziałem po zmroku nieoświetlonego roweru na drodze;

- w centrum Berlina poza wydzielonymi obszarami (okolice skrzyżowań i ruchliwych miejsc) nie ma ograniczeń do 30 km/godz., jak to głoszą rowerzyści.

- większość ścieżek rowerowych w miastach to nie wydzielone arterie, przez które strach przejść z dzieckiem, ale pas ruchu wzdłuż jezdni. Rowerzyści nauczyli się trzymać swojej części, kierowcy nauczyli się nie pakować się na ścieżki rowerowe. I takie rozwiązanie jako najtańsze i najbardziej optymalne postuluję.

- powołując się np. na przykład Wiednia, proponowane są bzdurne (w tej chwili) pomysły ruchu jednokierunkowego wokół Plant. Zapomniano tylko dodać, że w Wiedniu oprócz ringu znajduje się wokół niego sieć potężnych parkingów podziemnych. I dopóki nie rozbudujemy swojej sieci parkingów, dróg dojazdowych, takie pomysły to stryczek na szyję i tak już wąskiej szyi komunikacji miejskiej.

Wnioski dla Krakowa

Dlatego: - budujmy ścieżki rowerowe - wzdłuż istniejących ulic, jako pas ruchu dla rowerzystów. Powstanie ich więcej, bo są tańsze. I nie róbmy tego tak, aby utrudnić życie innym ludziom.

- zmuśmy rowerzystów do odpowiedzialnego korzystania z dróg.

- jazda po drodze to nie tylko prawa, ale też obowiązki

- i wreszcie - grupa, która tyle żąda, niech się do tego dołoży. Dlaczego tylko inni mają płacić za udogodnienia dla wąskiej grupy ludzi?

Michał (nazwisko do wiadomości redakcji)


2019-07-22T07:27:25Z   2019-07-22CEST09:27:25+0200    Hubert Waguła - Ireneusz Hyra - Wszelkie prawa zastrzeżone © EKK 1997-2019™  Facebook