KRAKÓW. Zawsze lubiłam tam przyjeżdżać. Podobała mi się przestrzeń tego miejsca, nierówność terenu, duża ilość rosnących tam różnych gatunków drzew. Fascynowała mnie także dzikość wybujałej przyrody. Tam nie było misternie zasadzonych rabat, trawa z chwastami rosła wysoko, a korzenie drzew rozsadzały asfaltowe alejki. Tam psy mogły wybiegać się do woli, tam też odbywały się zajęcia z psiej tresury. Gdzie to miejsce? To Park Lotników Polskich, dawniej zwany też parkiem AWF-u, albo Parkiem Kultury i Wypoczynku, czyli 60 hektarów zieleni w środku miasta.