KRAKÓW. W niedzielę jechałem z dziećmi (córka na małym rowerku 5 lat, syn w foteliku ze mną) bulwarami wiślanymi na wycieczkę do Tyńca. Opanowanie dwójki dzieci nie jest łatwe, ale na ścieżce rowerowej nie obawiam się. Niestety koło Mangghi drogę zagrodziły nam barierki.